Życie Cię ostrzegło. Życie Ci przypomniało jego kruchość. Obudź się głupcze!

Opublikowano: Zamieszczono w: Życie
Życie doświadcza. Bardzo. Najbardziej doświadczające jest to, że na pewne wydarzenia po prostu nie da się przygotować. Możesz o tym myśleć, wyobrażać sobie bieg spraw, planować, ale życie w dużej mierze samo napisze scenariusz. Nie ma znaczenia, czy masz lat 16, 36 czy 56. Na niektóre aspekty życia po prostu się nie przygotujesz. Dopadnie Cię.

Określasz siebie dotychczas jako człowieka silnego. Mentalnie i fizycznie. Liczysz, że z tą cechą dasz sobie radę zawsze z tym co Cię spotka. Pomyliłeś się na skalę, o której nie miałeś pojęcia. Na nic Twoja siła, kiedy jesteś bezradny i nie masz wpływu na sytuację. Boli! Boli jeszcze bardziej, gdy bliscy nieświadomie liczą, że będziesz silny, podczas ich słabości. Płomień bólu pali, żarzy niemiłosiernie, ale musisz trzymać. Trwać. Panować nad sobą. Płaczesz w samotności lub do środka.

***

Szok. Przestajesz mieć kontakt ze sobą, bo brzuch czyli źródło – ściśnięty, zbetonowany, stłamszony. Stawiasz na przetrwanie. Wrodzona siła dodaje energii, która utrzymuje Cię w ryzach. Co więcej, siła tłamsi emocje. Mimo to strach, lęk, którego nigdy wcześniej w takiej formie nie czułeś, przedziera się, co byś nie robił.

***

Uruchamiasz racjonalizm. Zadajesz pytania, szukasz rozwiązań, podejmujesz działania. Nie ma uczucia zmęczenia. Adrenalinę i krotyzol organizm produkuje na bieżąco w dużej dawce. Cierpisz, ale działasz pomimo to. Nie czas na użalanie się, zastanawianie, gdybanie. Zrobisz wszystko. Próżnia jest zbyt nieznośna.

***

Kłuje Cię. Najpierw lekko. Lekceważysz. Potem co raz dotkliwiej. Po całości. To kręgosłup. Daje Ci znać, że ciało nie zniesie takiej dawki hormonów.

***

Naturalnie aktywują się Twoje prawdziwe wartości. Ambicja? Bez znaczenia. Kariera? Jebać to. Dalej – oglądasz się i już wiesz. Widzisz kto jest blisko. Wiesz na kogo możesz liczyć. Bez złudzeń, iluzji i fasady. Ciekawe, że najchętniej pomagają Ci, którzy podobnego doświadczyli.

***

Siedzisz. Zrobiłeś wszystko co można. Poruszyłeś niebo i ziemię. Stosujesz z całych sił całą poznaną dotychczasową wiedzę psychologiczną. To najwyższa próba. Łapiesz się wielokrotnie w zawieszeniu myśli. W pokoju – półmrok. Słyszysz płytki oddech. Obserwujesz drobne rączki, unoszącą się klatkę piersiową, zamknięte oczy. Słowem ciało, które 31 lat wcześniej cię rodziło. Czujesz tępy ból pomieszany z nadzieją.

***

Samotność. Zdajesz sobie sprawę, że jesteś w tym sam. O żesz kurwa sam! Mimo tłumu ludzi w okół.

 

Życie Cię ostrzegło. Życie Ci przypomniało jego kruchość. Obudź się głupcze!

Wchodzisz po schodkach. Niebieski napis nad głową – Wojewódzki Szpital Specjalistyczny. Literka „w” się przepala i syczy. Co chwilę gaśnie i ponownie się zapala.

Co za zrządzenie losu. Obok szpitala znajdują się budynki mieszkalne, gdzie miałeś pierwsze miłości z dziewczyną kilkanaście lat temu. Nie pomyślałbyś wówczas, że ledwie 100 m dalej będziesz kiedyś stał w zupełnie innej rzeczywistości. Dużo mroczniejszej. W zasadzie po przeciwległej stronie doznań.

***

Nie wierzysz w Boga. Nie pozwala Ci na to znajomość psychologii, fizyki, biologii i wielu innych nauk. Krótko mówiąc wiedza Ci odebrała dar wiary. Odebrała czy uwolniła? Przychodzi Ci myśl: a może jednak, może się pomodlić, może to ten moment? To bezradność. Chwytasz się czegokolwiek. Zaczynasz rozumieć skąd w ludziach tyle bliskości do Boga.

***

Stoisz. Słuchasz. Uważniej niż kiedykolwiek wcześniej w swoim życiu. Słowa rejestrują się jak na taśmie. Niektóre walą Cię w brzuch, inne odczuwasz jak uderzenie obuchem w głowę. Gdy słuchasz relacji o stanie zdrowia od lekarza, pragniesz tych słów. Jak wody, jak słodyczy i narkotyków. Wiesz co czują narkomani. „Wyzdrowieje”, „wszystko będzie dobrze”, „do wesela się zagoi”. Gdy nie padają, czujesz głód. Swoiste ssanie w żołądku. Głód nadziei.

 

Życie Cię ostrzegło. Życie Ci przypomniało jego kruchość. Obudź się głupcze!

 

Za pierwszym razem Cię dusi. Trudno go znieść. Przebywając w nim – przyzwyczajasz się. Jednak wystarczy krótkie wyjście i powrót, a uświadamiasz sobie jego istnienie. To zapach. Zapach choroby, bólu i cierpienia i… tego słowa boję napisać. Tym pachnie szpital. A jak pachnie nadzieja? Tu, to pytanie nabiera nowego znaczenia.

***

Widok Cię przeraża. Patrzysz na towarzyszy w sali. Czasem to 6 osób. Jęki nie mają końca.To być może przyszłość. Efekt, meta? Stajesz się jedynie kupą mięsa? Mój Boże. Bezwładną, czekającą na odłączenie się ducha od ciała. Co zrobić by tego uniknąć?

***

Nie patrzą Ci w oczy, gdy przechodzą obok. Wiedzą, że upatrujesz w nich cudotwórcę. Nie są nimi. Występują w różnych innych rolach. Posłańców dobrej nowiny. Uzdrowicieli. Częściej jednak jako kaci. Choć zważają na słowa, potrafią ściąć Cię z nóg. Czego się spodziewałeś? Nie trafiłeś tu ty albo ktoś z rodziny, bo wszystko jest zajebiście jak na Instagramie. Jestem lekarzem! Nie mylić z Bogiem.

 

Życie Cię ostrzegło. Życie Ci przypomniało jego kruchość. Obudź się głupcze!

 

Wojownik to Twój archetypowy znak. To twoje naturalne środowisko. Wiesz gdzie jesteś. Jesteś na wojnie, a tu się przydają takie cechy jakie masz od urodzenia. Tylko walka o co innego. O zdrowie. Nawet nie Twoje. To walka nierówna, niesprawiedliwa, wróg nie bierze jeńców. Możesz go oszukać, obejść, a i tak do Ciebie przyjdzie. Musisz mu stawić czoło. Tylko czy to na pewno wróg? To przecież Twój organizm.

***

Budzisz się. Nerwowo bierzesz telefon w rękę. Nic. Wypuszczasz powietrze z płuc, napięcie mija i możesz na chwilę przysnąć dalej. Przysnąć to za dużo powiedziane. O wiele za dużo, bo jesteś wyłącznie w płytkim czuwaniu na dzwonek. I znów się budzisz, zachowania powtarzają się jak w pętli, a minęło ledwie 53 minuty. Tak to jest gdy jesteś osobą do kontaktu.

***

Myślałeś, że masz trudną pracę? Narzekałaś na zmęczenie, odpowiedzialność, wymagania? Popracuj jako pielęgniarka przez tydzień. Ustalmy coś – twoja praca nie jest ciężka.

***

To co Cię utrzymuje, nazwijmy to w równowadze to nadzieja. Echem w głowie odbijają się słowa, że „nie z takich sytuacji wychodzili ludzie.” Czyżby?

***

Są silniejsi od Ciebie. To dociera do Ciebie kiedy na nią patrzysz. Kiedy jesteś świadomy tego jakie cierpienie znosi. Jaką walkę podejmuje aby wyzdrowieć. Siła ma swój test właśnie w takich sytuacjach. Czy na pewno jesteś taki silny jak Ci się wydaje?

 

Życie Cię ostrzegło. Życie Ci przypomniało jego kruchość. Obudź się głupcze!

 

Wewnętrzny stan sprzeczności. Konflikt. Swoisty dysonans poznawczy towarzyszy Ci od pewnego momentu. Jedno myślisz, a drugie komunikujesz. Jesteś świadomy tego, że Twoje słowa wpływają na proces zdrowienia. Uważasz, myślisz, analizujesz co powiesz. Jak żołnierz na polu minowym uważasz na każdy krok.

***

Ból. Wymiar niespotykany. Ciągły, nieprzerwany, wydaje się, że wieczny. To nie dzień, dwa. Nie ma tabletki. Siedzisz jak na bombie i się zastanawiasz – to dziś? Dziś Cię rozerwie w środku?

***

Biegniesz. Boli Cię? Ciśnie w klatce piersiowej? Dusi? Zmęczyłeś się? Nie rozśmieszaj mnie. Nie masz prawa odpuścić. Dla siebie. Dla niej.

***

Walczysz po cichu. Łapiąc za rękę, gdy może upaść. Tłumiąc strach i lęk na rzecz uśmiechu, gdy na Ciebie patrzy. Powstrzymujesz, gdy chce sobie nieświadomie zrobić krzywdę. O co więc walczyłeś do tej pory? Co było to warte?

***

To czas niechęci. Do rozmów. Wolisz być sam. Przynajmniej ja.

***

Mimo wszystko. Wbrew sytuacji. Nie bacząc na okoliczności – będziesz walczył do upadłego. Będziesz!


Tekst jest w dużej mierze formą autoterapii dla autora. Wahał się z jego opublikowaniem, ale uznał, że będzie on aktem solidarności dla będących kiedykolwiek w analogicznych okolicznościach. W sytuacji nadzwyczaj intymnej, wrażliwej i osobistej – zachowaj proszę odpowiednią rozwagę i ostrożność. W pozostałej części intencji – wpis jest sposobem pośredniej komunikacji z osobami bliskimi lub dalszymi autorowi.