Kocham Cię… cóż to Cię obchodzi

Opublikowano: Zamieszczono w: Życie

111


Te słowa dawno temu napisał Goethe. Już wtedy dobrze rozumiano naturę najsilniejszej fazy miłości, a więc zakochania, zauroczenia, namiętności. Większości z nas zdarzyło się doznać tych pięknych chwil, gdy motyle latały po brzuchu. Czyż nie był to piękny stan? Czyż nie chcemy go doświadczać przez cały czas trwania związku? Jak go utrzymać? Jak do niego wrócić?

Te i wiele innych pytań zadajemy sobie często, gdy doświadczamy relacji z partnerem. Warto jednak bliżej przyjrzeć się samemu stanowi zauroczenia, zakochania. Obnażyć jego wszystkie mity, które możemy obserwować w romantycznych książkach czy filmach.

Najczęściej zaczyna się od słowa tak. Ktoś chce się ze mną spotkać, ktoś chce ze mną być, ktoś chce pójść ze mną do łóżka. To jeden z najsilniej euforyzujących elementów życia człowieka. Pojawia się od razu fizjologiczna huśtawka emocjonalna, z której nie chcemy zejść.

Zakochanie to cudowny czas. To intensywny stan uczuć opiewany przez poetów, ale także określany, jako szybko przemijająca choroba. Problemy przestają istnieć, wszystko wokół wydaje się takie proste do rozwiązania. Przyszłość jest widziana jak przez różowe okulary. Myślisz sobie to niesamowite uczucie, które rośnie we mnie co raz bardziej, pomoże mi przezwyciężyć wszystkie bariery.

Okres ten ma to do siebie, że idealizujemy partnera jako człowieka posiadającego niemal, że same zalety. Ten bezkrytyczny stosunek jest oparty na kilku elementach, złożonych zresztą zupełnie przypadkowo, pozwalający uznać drugą osobę za wspaniałą osobowość do codziennego życia. Tymi elementami może być dosłownie wszystko – od inteligencji po kolor włosów. Tymczasem zamiary partnera mogą być zupełnie inne. Nie jesteśmy ich w stanie na razie dostrzec, a siła popędu płciowego i pragnienia bycia razem dopełniają resztę.

Namiętność to przeżywanie silnych uczuć związanych z osobą partnera, takich jak: radość, euforia, tęsknota, lecz również złość, niepokój, zazdrość oraz pożądanie, podniecenie seksualne. To pewien rodzaj transu, w którym nie jesteś w stanie realistycznie spojrzeć na partnera. Bardzo istotnym elementem zakochania jest jak najczęstsze i jak najdłuższe przebywanie w obecności partnera. Stała obecność drugiej osoby nie jest męcząca, a w razie przebywania na odległość, para utrzymuje kontakt za pomocą maili, smsów czy też telefonu. Czasami nawet nie jest potrzebna rozmowa, wystarczy samo obserwowanie lub kontakt wzrokowy. Naturalną konsekwencją tej namiętności jest rozwój intymności.

Zauroczenie jest często porównywane do fazy narkotycznej, w której jesteśmy w pełni uzależnieni od osoby kochanej. Po kilku miesiącach, najczęściej od 9 do 12 miesięcy czar pryska. Emocje, które do tej pory były na szczytach skrajności zaczynają opadać. Związek przechodzi do fazy praktycznej, gdzie trzeba zmierzyć się z przyziemnymi sprawami.

Jest pewna istotna różnica między stanem zakochania a prawdziwą miłością. Zakochanie jest ślepe, daje silne poczucie krótkotrwałego szczęścia, a przede wszystkim jest skoncentrowane na tym kto kocha, nie natomiast na kochanym. Namiętność intensywnie rośnie, szybko osiągając swoje szczytowe natężenie i niemal równie szybko gaśnie. Namiętność jest z natury swej uczuciem nierealistycznym. Wymaga absolutnego uwielbienia partnera, a to jest możliwe jedynie za cenę braku realizmu.

Miłość natomiast jest uczuciem trwalszym, mądrzejszym, powolniejszym i zdecydowanie bardziej koncentruje się na kochanym niż kochającej osobie. Zawiera w sobie również pewną dozę bólu związaną z relacją.

Jak to zwykle w życiu bywa – myślimy często o miłości stereotypowo. Jednym z nich jest teza, że miłość to zakochanie i seks a potem zauroczenie mija i pozostaje przywiązanie. Otóż nic bardzie mylnego. Kolejne etapy i fazy miłości mogą być równie satysfakcjonujące, a nawet bardziej. Są po prostu inne. Przekonanie to mają osoby zawiedzione poprzednimi relacjami lub okazujące w ten sposób lęk przed bliskością.

Stan euforyczny oczywiście mija ale niezdolność do budowania kolejnych etapów relacji miłosnej może stać się ogromnym problemem. I tu pojawia się bardzo ważna rzecz- funkcjonowanie od zakochania do zakochania jest fatalnym sposobem na unikanie trwałej relacji partnerskiej. Może to prowadzić do beznadziejnych skutków w postaci budowania kolejnych ograniczających przekonań. Ileż razy chcemy wrócić do stanu namiętności, którego nie można utrzymać cały czas? Miłość to proces a nie stan.


Zauroczenie mija i co dalej?
W miłości nic nigdy nie jest dane raz na zawsze! Póki tego nie zrozumiemy nadal będziemy stale tęsknić do namiętności.

Ta faza miłości nie zawsze jest burzliwa. Jeżeli jednak brakuje owego poziomu euforii na początku znajomości dwojga ludzi, nie jest to dobry znak. Siła uczuć i zaangażowania to również ważny element budujący związek. I jeszcze jedno, jeżeli myślisz, że w związku nawet na samym początku wszystko powinno się samo układać, to możesz być pewna… Twój związek nie przetrwa.

Jeżeli chcesz zagłębić się w budowanie relacji, polecam książkę, która i mnie samego rozwinęła w tym jakże ważnym obszarze:
Maciej Bennewicz: Miłość toksyczna, miłość dojrzała. Coaching relacji