KOAN 1 | JAK MISTRZ STRACIŁ UCZNIA

Opublikowano: Zamieszczono w: Bez kategorii, Życie


Dzień 1

-Co Pan robi? zapytał chłopczyk, na oko z 10 lat, który siedział na rowerku zaparkowanym na podjeździe.

Zaskoczony, odwrócił głowę i początkowo nie był w stanie odpowiedzieć, ale po chwili rzucił od niechcenia – ogórki kiszone robię do słoików.

-Jak się robi ogórki do słoików? – dopytywał chłopiec.

-Najpierw trzeba wybrać odpowiednie ogórki, umyć je, namoczyć w zimnej wodzie. Dalej włożyć do słoika korzenie chrzanu, parę ząbków czosnku, liście laurowe i wiele innych przypraw. Potem zalać ogórki ciepłą wodą z solą, a następnie muszą się kisić parę dni.

-A po co to Pan robi? – znów pytał chłopiec.

-Dla kolegów i koleżanek w pracy w szkole. A w ogóle co Cię to obchodzi, nie masz innych zajęć? Zjeżdżaj!

Wzdrygnięty chłopiec odjechał błyskawicznie na niebieskim rowerku, nieporadnie chybocząc się na boki.

Staruszek przez chwilę się zastanowił. Mógł być milszy. Tak samo traktował kiedyś swojego syna. Teraz nie rozmawiają. Westchnął i w mig wrócił do ogórków.

Dzień 2

Strugał mebelek, właściwie stoliczek na ogródek za domem. Miał smykałkę od najmłodszych lat do tego typu zajęć. To nie pierwsze jego dzieło. Rozcinając drewno, kształtując je, modelując ,czuł się jak młody Bóg.Co Pan robi? Znów usłyszał znajomy głos za sobą. Nawet się nie odwrócił. Dłubię sobie – sapnął od niechcenia staruszek.

-A po co Pan dłubie? Ja też lubię dłubać. Ostatnio zrobiłem małego aniołka dla mamy. Bardzo się ucieszyła. Mówiła, że mam talent i kiedyś będę wielkim artystą. Niech Pan spojrzy.

Omsknęła mu się ręka z młotkiem. Zbyt głębokie wgłębienie i pewnie będzie krzywo stał. Złość zalała mu umysł i i z hukiem rzucił młotek na podjazd. Zjeżdżaj młody, wrzasnął. Dzieciak przerażony, rzucił się z rowerem w ucieczkę podobnie jak poprzednio. W dodatku zgubił w strachu swoją figurkę aniołka na podjeździe. Staruszek podszedł i podniósł ją. Ścisnęło go. Dawno nie widział tak pięknej figurki. Chłopak ma niesłychany talent. Szybko rozejrzał się dookoła ale chłopaka już nie było. O ja głupi – pomyślał.

Dzień 3

Staruszek wstał wcześniej niż zwykle. Wyciągnął z głębokiej szafy swoje dawne figurki, posążki i dzieła, które tworzył jako dzieciak. Odwinął z folii. Wróciły wspomnienia i dziecinne emocje. Jak młody tylko przyjdzie, to mu pokaże, może nawet trochę podłubią razem. Pokaże mu kilka sztuczek i myczków. Miał w zapasie solidne kawałki drewna idealnie się do tego nadające. Czuł ekscytację jakiej dawno nie było.

No i gdzie on jest? Siedział na swoim małym taboreciku na podjeździe. Nie przyjechał. Tak samo następnego dnia i następnego. Tydzień później również go nie było. Staruszek przeszedł nawet okoliczne ulice w poszukiwaniu chłoapka i nic. Ani widu ani słychu.

Usiadł w fotelu na ogrodzie, patrząc się na swój nowy stoliczek. Mój ojciec postąpił tak samo ze mną. O ja głupi! Obiecywałem sobie, że zrobię inaczej. Mogłem chłopaka tyle nauczyć. Nalał sobie koniaku do kieliszka. Wypił szybkim haustem, żeby zagłuszyć poczucie winy i wstydu.

Parę lat później

Na 3 stronie dziennika zobaczył znajomą twarz. Trochę dojrzalszą. Przeczytał – utalentowany polski młody rzeźbiarz zgarnia europejską nagrodę w Lozannie za dzieło „mistrz, który stracił ucznia”.

Serce mu stanęło💔


Co sobie bierzesz z tej historii? Przed czym Cię ona ostrzega? Co wnosi nowego? Jakie korzyści daje?