Bank Świąteczny

Opublikowano: Zamieszczono w: Refleksje
Za chwilę święta. Cudowny czas. A jak święta to przecież stół wigilijny z przepysznymi daniami, choinka, wyjątkowa atmosfera i… prezenty. Badania jasno pokazują, że o wiele bardziej lubimy dawać innym prezenty, niż sami je otrzymywać.

Z racjonalnego punktu widzenia dość zaskakujące dla wielu, ale jednak znajdujące potwierdzenie w codziennych relacjach. Przepis na dobrą relację wydaje się być od tysiącleci niezmienny: im więcej dajesz, tym więcej otrzymujesz. To tam gdzie na wspólnej płaszczyźnie spotyka się dwóch dawców.

Czym jest prezent? To nie tylko zwykła materialistyczna rzecz. Ta rzecz materializuje i odzwierciedla relację. I znów nie chodzi tu o cenę. Chodzi o intencję. Wartość emocjonalną. Prezent mówi: oto kim dla Ciebie jestem. 

KONTO EMOCJI

Nieżyjący już autor i nauczyciel Steven Covey pisał o bankowym koncie emocji. Jest to metafora prawdziwego konta, na które wpłacamy takie wartości jak zaufanie, uprzejmość, dobroć, szczerość, troskę, miłość, oddanie, lojalność i inne, tworząc tym samym solidne rezerwy.  Składają się one na solidną podstawę i nawet jeżeli popełnię błąd, to rezerwy i tak to pokryją, zniwelują.

Wydaje się, że takie instytucje jak rodzina wymagają ciągłych wpłat, by móc  w późniejszym czasie wyciągnąć ich owoce. Jeżeli np. ojciec do swojego syna lub córki wydawał przez długi czas tylko polecenia, unikając głębszej relacji, nie może liczyć na to, że w późniejszym okresie syn przyjdzie po radę, gdy będzie miał do podjęcia ważną decyzję. Wszakże bankowe konto emocji jest puste.


PIRAMIDA POTRZEB

Psycholog Abraham Maslowa pod koniec życia umieścił w wymyślonej przez siebie piramidzie potrzeb ponad samorealizacją takie pojęcia jak szczęście, spełnienie oraz wkład dla potomności, nazywając to samotranscendencją. W innym miejscu mówi wspomniany już Steven Covey mówi: nasze życie ma cztery ważne cele: żyć, kochać, uczyć się i pozostawić po sobie coś cennego. Jakże spodobało mi się to zdanie. W kilku słowach zmieścił esencję myślenia, które jest mi bliskie.

Niestety i mi się zdarza zapominać o tym, że żeby wziąć to najpierw trzeba dać. Dać coś z siebie. Jeszcze lepiej kiedy dajesz i nie oczekujesz rewanżu. Doświadczenie uczy mnie, że i tak wróci. A jak nie wróci to ja się czuję z tym dobrze. Miałem kiedyś bliskiego znajomego, który często powtarzał nie wchodzę w to bo nic z tego nie mam. Jakże mało rozumiał. Najpierw dać, potem brać. I cieszyć się dawaniem.

P.S

Przeuwielbiam tą świąteczną piosenkę: https://www.youtube.com/watch?v=yXQViqx6GMY