KOAN 18 | TRUD

Opublikowano: Zamieszczono w: Koany

Z trudem i bólem wszystko mu dzisiaj przychodziło. Nie miał weny, a ta w dziale marketingu jest niezwykle istotna, szczególnie w okresie grudniowym, w którym jak powszechnie wiadomo – wszystko się sprzedaje. Wiercił się, wstawał z krzesła, podchodził do okna, patrzył w otchłań wieżowców i nic. Kompletna pustka. Jak by tu to zrobić. Zaczął nerwowo chodzić po pokoju, prawie robiąc wytartą ścieżkę dookoła pomieszczenia. Terminy gonią i nic się nie da z tym zrobić. Nikt nie będzie go rozpieszczał. Nikt nie będzie wybaczał. Tu musisz być jak błyskawica.


Co by tu wymyślić? Wszystko już było. Jak ugryźć temat? Może skorzystać z jakiegoś szablonu? Nie, to nie w jego stylu. Kiedyś przysięgał sobie, że nie będzie działał jak inne firmy. Za dużo ma pasji i serca do tego zawodu.
Zmierzył ciśnienie. Grubo ponad normę. Martwiło go to ostatnio bo się powtarzało. Miał duszności i dziwne kłucia w klatce piersiowej. Przerwał myślenie o tym. Minęła dwudziesta, a on wciąż nie ma projektu ani nawet szkicu. Mariola dzwoniła, że znowu nie wróci późno do domu. Córka rzadko go widzi, a jak wraca to już zazwyczaj śpi. Co za przeklęty los!


Wkurzył się, wziął marynarkę z krzesła. Szarpnął za klamkę drzwi i z impasem wyszedł. Minął sprzątaczkę i wpadł na schody. Nie zauważył jednak stojącego mopa. Błysnęło i leżał już na dole schodów. Serce przestało bić. Zmarł.


Co sobie bierzesz z tej historii? Przed czym Cię ona ostrzega? Co wnosi nowego? Jakie korzyści daje?