KOAN 12 | KOREK

Opublikowano: Zamieszczono w: Koany

Już nie mógł. Napięcie było nieznośne. Początkowo miał nadzieję, że mapa Google kłamie. Jednak nie, bite 70 min jeszcze. Dzień jak co dzień. Zaczynał się już wiercić. Nerwowo poklepywać palcami o kierownicę. Trochę się poprzeglądał w lusterku, ale zauważył tylko zmęczenie więc wkurzył się dodatkowo. Czuł, że coś w nim rośnie. Dziwny ucisk w klatce piersiowej. Napinał palce u stóp – to w górę, to w dół. W końcu zaczął kląć ile się dało. Na prawo i na lewo. Każdemu się dostało kto był w niedalekiej odległości. Jakaś pizda się malowała. Jakiś chuj patrzył w telefon. Ileż kurwa można stać. Ruszył. Przejechał ledwie 10 m i znów postój. Przeklęta Warszawa.


Zatrzymał się okno w okno z jakimś gościem w okularach. Oglądał coś na telefonie. Przyjrzał się bardziej. Wykłady o psychologii pamięci. Przypomniał sobie, że też tak chciał robić. Włączył audiobooka o uważności. Nagle napięcie z niego zniknęło.


Co sobie bierzesz z tej historii? Przed czym Cię ona ostrzega? Co wnosi nowego? Jakie korzyści daje?