Hieny

Opublikowano: Zamieszczono w: Coaching

Przejrzałem swoją pocztę z ostatnich dwóch miesięcy. Nie ma w zasadzie dnia, w którym nie dostałbym zaproszenia na jakieś na wydarzenie motywacyjne. Stało się to szalenie popularne. Szczecin, Poznań, Warszawa, Kraków, Olsztyn czy Rzeszów. Hieny wyczuły rynek. Oczywiście z propozycji nie korzystam. Na zdjęciach z tych szkoleń widzę tłumy. Gdybym nie był od 8 lat uważnym obserwatorem branżowym to bym się nawet ucieszył ale nie. Nie ma z czego. Co więc widzę, co zauważam, o czym mnie to informuje?

12

Jeżeli widzę ludzi na prelekcjach motywacyjnych to dostrzegam przede wszystkim śmiertelników pełnych niepokoju, lęków, deficytów, którzy chcą za pomocą czarodziejskiej różdżki, prostego rozwiązania czy recepty danej przez pseudotrenera, rozwiązać wszystkie swoje problemy. Nic bardziej mylnego. Zazwyczaj jest to silnie związane z nieprzepracowanymi emocjami, często ukrytymi w cieniu. Zamiast więc zmierzyć się z zadaniem, ciągają się po szkoleniach, oglądają wiecznie motywacyjne filmiki na YouTube czy sycą się banałami z telewizji śniadaniowych. Widzę też ludzi permanentnie szukających motywacji do działania i zmian poza sobą. Najciemniej podobno pod latarnią. W moim odczuciu motywacja najczęściej jest wewnętrzna.

Badania pokazują jasno – masowe spotkania motywacyjne nie przynoszą żadnych rzeczywistych i długotrwałych zmian u uczestników. Owszem można spędzić miło czas ale to wszystko. Można też się nawet wzruszyć, uronić łzę, doznać wybuchu emocji. To też jest wkalkulowane w proces sprzedaży, po to aby zebrać kolejnych klientów. Krótko mówiąc chodzi o to żebyś kupił kolejne szkolenia. Nic więcej.

Podkreślam to wielokrotnie. Skuteczna jest tylko indywidualna, świadoma i odpowiedzialna praca nad sobą. Dam przykład. Przepracowanie emocji złości i gniewu oraz wzmocnienie umiejętności w obszarze inteligencji emocjonalnej zajęło mi niespełna rok. Co więcej, proces jeszcze się nie zakończył. W czasie tego roku wcale nie zawsze było miło i sympatycznie. Mierzyłem się z wieloma trudnymi refleksjami, wnioskami i spostrzeżeniami. Efekty wytrwałej i niełatwej pracy jednak przyszły. Uważam się więc za chodzący przykład skuteczności coachingu i jego metod.

W życiu jak w sporcie, aby osiągnąć sukces trzeba z siebie dać wiele. Rzadko kiedy jest droga na skróty. Jeżeli chcesz na przykład przebiec maraton w dobrym tempie, potrzebny będzie solidny obóz przygotowawczy, trwający nierzadko kilka, kilkanaście miesięcy. O tym też doskonale wiem bo zrobiłem już takie dystanse w Paryżu, Berlinie i Warszawie a przede mną Wiedeń.

Podsumowując nie mam oczywiście nic przeciwko potraktowaniu takiego wydarzenia motywacyjnego w ramach kabaretu. Osobiście wolę jednak czytać książki. Kogo więc widzę? Widzę Ciebie i Twoje indywidualne potrzeby i rozwiązania.