Czy wierzysz we własne dziecko ?

Opublikowano: Zamieszczono w: Coaching

Siedź grzecznie bo Pan Cię zabierze mówiła mi w dzieciństwie moja mama. Niestety nie słuchałem. Byłem krnąbrny i nieposłuszny. Swoją drogą jestem pewny, że moja mama bezrefleksyjnie powtarzała ten zwrot aby uzyskać efekt posłuszeństwa z mojej strony.

1

Gdzieś i kiedyś się go nauczyła a później ten wzorzec odtwarzała. Piszę bezrefleksyjnie ponieważ myślę, że nie zastanawiała się nad faktem, że w ten sposób wzbudzała również u mnie lęk przez utratą. Niestety ten lęk patrząc z perspektywy ostatnich 29 lat mojego życia miał spory wpływ na moje dalsze losy.

Pamiętam, że byłem dzieckiem bojaźliwym. Gdy przychodzili goście do naszego domu, wchodziłem pod stół i kryłem się. Rodzice racjonalizowali sobie, że to ze wstydu ale ja się po prostu bałem. Strach i lęk to emocje, które wówczas dominowały.

Być może moje doświadczenia wpływają na to, że z przesadnym zaangażowaniem reaguję gdy słyszę jak ktoś krytycznie ocenia moją pracę. Długotrwałe burzenie poczucia własnej wartości odciska piętno, z którym trzeba się później w dorosłym życiu mierzyć.

Współczesne badania nad genami pokazały, że możemy dziedziczyć takie emocje jak zwiększony lęk. Mnie zastanawiają te badania. Jak bardzo ciemne lata komunizmu odcisnęły swoje piętno na psychice moich rodziców a tym samym w drugiej kolejności na mnie? Przecież dzieciństwo ukształtowało moją osobowość i wiele zachowań. Wzorce, które wtedy zinternalizowałem mają swoje skutki. Myślę, że ta wiedza może być ciekawym punktem odniesienia w zrozumieniu motywacji moich dzisiejszych zachowań.

Ten lęk ma jeszcze szersze skutki. Objawia się on w poszukiwaniu aprobaty u innych, szukaniu akceptacji oraz afiliacji w grupie. Skutkiem jest wyraźna praca nad inteligencją emocjonalną. Nad pogodzeniem się ze swoimi demonami i przepracowanie ich. A z drugiej strony nad wypracowaniem zachowań, które będą dla mnie użyteczne.

Mało kto wie ale mniej więcej do 22 roku życia mało kto z mojego otoczenia we mnie wierzył. To kim dzisiaj jestem, czym się zajmuję i jak się zachowuję jest pewnym zaskoczeniem dla moich najbliższych. Doskonale obrazują to słowa mojego ojca, który jakiś czas temu powiedział synu nie wiedziałem, że tak szybko sobie poradzisz w życiu. Jestem zaskoczony. Wtedy do mnie dotarło. Przez te wszystkie trudne lata sam musiałem w siebie mocno wierzyć. Moja determinacja leży u podstaw tego kim dzisiaj jestem.

Efekt Pigmaliona jest zjawiskiem jakby idealnie tu pasującym. Badania w tym obszarze są tu kategoryczne i jednoznaczne. Dziecko będzie postępować zgodnie z przekonaniem, które zostało mu wpojone. Tak bardzo więc trzeba uważać na to co się mówi i komunikuje.

Jednak najważniejsze jest dzisiaj to, że podobnie jak Wy – jestem osobą dorosłą i odpowiedzialną za swoje losy. Tak więc mam dzisiaj wpływ na to jak myślę i co myślę. Nie miałem wpływu na środowisko, które mnie ukształtowało ale mam wpływ na środowisko, które dzisiaj sobie tworzę. Tym samym chcę Ci pokazać, że coach czy trener to osoba nie oderwana od problemów czy wyzwań. Nic co ludzkie nie jest mi obce.